Aktualności

Są takie osoby, których nie da się zastąpić – Jan Rybarski (07.06.1941 – 21.11.2018)

Są ludzie, którzy sprawiają, że dusza nasza tańczy –
budzą w nas zrozumienie szeptem swej mądrości.
Są ludzie, dzięki którym niebo jest piękniejsze.
Istnieją w naszym codziennym życiu
i już na zawsze pozostawiają ciepły ślad w sercu…

                                                            /anonim/

Prawdziwy człowiek Renesansu, osoba niezliczonych talentów, które – jak sługa z ewangelicznej Mateuszowej przypowieści – umiał wykorzystać…

Chórmistrz, organista, dyrygent, muzyk, wirtuoz, kompozytor, aranżer, doktor sztuki, miłośnik muzyki, dyrektor artystyczny, konsultant z zakresu chóralistyki, juror festiwali i konkursów chóralnych i orkiestrowych, wykładowca, przyjaciel i opiekun młodzieży, człowiek – instytucja, znakomity inicjator i uczestnik życia muzycznego Krakowa, wizytówka miasta, Skarbnica Pomysłów Artystycznych, charyzmatyczny Maestro, silny i niezłomny filar dla chórzystów, patriota, wielokrotnie nagradzany wysokimi odznaczeniami państwowymi i kościelnymi. Ceniony za prostotę i wrażliwość na każdego człowieka, dążenie do perfekcji, młodzieńczą energię, dowcip i uśmiech. Zabawny, a równocześnie – bezpośredni, surowy, kompetentny i skupiony.

Syn Karola (14.07.1903 – 25.05.1988) i Katarzyny z d. Pszczółka (11.11.1910 – 26.12.1980), urodził się 7 czerwca 1941 roku w Czernichowie koło Żywca, w Beskidzie Małym. Odziedziczył po rodzicach – podobnie jak brat Józef i siostry Joanna oraz Krystyna – zamiłowanie do muzyki, szlachetność, rzetelność i pracowitość. Jego rodzice prowadzili niewielkie gospodarstwo rolne; ponadto ojciec trudnił się murarką; jako „przodownik weterynarii”(ówczesne przeszkolenie weterynaryjne) pomagał sąsiadom np. przy wycieleniach krów; był „śpiewakiem” na uroczystościach pogrzebowych i wielokrotnym przewodnikiem pielgrzymek do Kalwarii Zebrzydowskiej. Rodzice Jana sądzili, że ich syn Jan zostanie księdzem, a jego starszy brat – również obdarzony pięknym głosem – organistą.

Czternastoletni absolwent Szkoły Podstawowej w Czernichowie miał kontynuować dalszą edukację w Technikum Mechaniczno – Elektrycznym w Bielsku – Białej. Któregoś dnia jego ojciec spotkał znajomego – organistę z Przemyśla. Ów człowiek podsunął mu myśl wysłania syna do szkoły organistowskiej w tymże mieście. Szesnaście godzin trwała wówczas podróż – z dwoma przesiadkami – Janka z ojcem do słynnej Salezjańskiej Średniej Szkoły Muzycznej Organistów w Przemyślu (brutalnie zlikwidowanej przez władze państwowe 2 października 1963 roku). Choć początki były trudne, po kilku miesiącach dorównał umiejętnościami bardziej zaawansowanym kolegom. To dzięki wytrwałej pracy, talentowi i wymaganiom stawianym przez wybitnych pedagogów przez 4 lata nauki (podkreślał zwłaszcza wpływ kompozytora i wykładowcy – ks. Idziego Ogiermana Mańskiego) budował podstawy swoich przyszłych sukcesów i dokonań. Po ukończeniu szkoły w czerwcu 1959 roku, zatrudnił się jako organista w Lipowej. Został jednak zwolniony… po 2 tygodniach przez ówczesnego proboszcza z opinią: „Może umie Pan grać preludia, ale praktyki Pan nie ma!” Za to zwolnienie – jak wspominał – był mu wdzięczny do końca życia…

Po wcześniejszym przesłuchaniu przez komisję pod przewodnictwem proboszcza parafii księdza Albina Małysiaka (późniejszego biskupa pomocniczego archidiecezji krakowskiej) – 1 października 1959 r. rozpoczął pracę (jako pierwszy świecki organista!) w Rzymskokatolickiej Parafii pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny z Lourdes Zgromadzenia Księży Misjonarzy Św. Wincentego a Paulo przy ul. Misjonarskiej 37 w Krakowie, której był wierny do końca swoich dni.

Od 1 lipca 1965 roku sprawował funkcję akompaniatora istniejącego przy w/w kościele Mieszanego Chóru Mariańskiego, a od 1968 roku – pierwszego świeckiego dyrygenta. Zdecydował się spróbować dopiero po kilkutygodniowych naciskach ks. Małysiaka, bo bał pracować się z kobietami. Straszono go, że z nimi sobie nie poradzi: „kobiet nie przegadasz i będziesz miał z nimi same kłopoty”. Należy wspomnieć, iż chór istniał od roku 1930, przez wiele prowadził go ks. Florian Pieczara, pochodzący z okolic Żywca Zabłocia.

20 lipca 1968 roku zawarł związek małżeński z krakowianką Lucyną Kapelan. Oprócz syna Roberta wychowali córkę Joannę, która odziedziczyła po ojcu talent muzyczny – jest wiolonczelistką i pedagogiem, byłą chórzystką Chóru Mariańskiego.

Dla rodziny Jan był Wackiem, bo takiego imienia używano w gronie najbliższych.

Kontynuował także trud własnego dokształcania: od ukończenia Liceum Ogólnokształcącego im. Jana III Sobieskiego w Krakowie, poprzez stopień magistra (1979 r.) i doktora sztuki (r. 2001) w Akademii Muzycznej w Krakowie. Był wykładowcą w Papieskiej Akademii Teologicznej. Prowadził naukę zasad muzyki, historii muzyki i zajęcia ze śpiewu gregoriańskiego w krakowskich seminariach: w Instytucie Teologicznym Księży Misjonarzy na Stradomiu i u księży Karmelitów Bosych.

Jan Rybarski występował z Chórem Mariańskim na estradach i kościołach całego świata, zdobywając różnorodne nagrody i odznaczenia. Współpracował z wieloma kompozytorami światowej sławy.

Jego dorobek i sukcesy skrzętnie usystematyzował Jerzy Stankiewicz – prezes Związku Kompozytorów Polskich i Członek Honorowy Chóru Mariańskiego:

http://www.chormarianski.krakow.pl/dyrygent.html

Polecam również lekturę imponującej listy najbardziej prestiżowych nagród, odznaczeń i wyróżnień przyznanych chórowi i dyrygentowi:

http://www.chormarianski.krakow.pl/osiagniecia.html

Był współautorem wydawnictwa jubileuszowego z okazji 50-lecia chóru pt. „ Barwy Chóru Mariańskiego”, w którego spisie utworów wykonywanych przez chór znalazło się 754 pozycji (sic!), aczkolwiek wspomnieć należy, iż częstokroć są to tytuły zbiorów (np. 15 pieśni kościelnych).

Nie zapominał przy tym o swoich rodzinnych stronach: koncertował w Żywcu, Międzybrodziu Bialskim,w swojej dawnej parafii – Międzybrodziu Żywieckim i w Czernichowie.

Po uhonorowaniu go Orderem Świętego Grzegorza Wielkiego przez Ojca Świętego Benedykta XVI w dwutygodniku „Nad Sołą i Koszarawą” Nr 6 (205) ukazał się artykuł autorstwa Józefa Pszczółki pt. „Jan Rybarski odznaczony Orderem św. Grzegorza” oraz – m.in. – wywiad przeprowadzony przez ks. Bogdana Markowskiego CM, zamieszczony w piśmie parafii NMP z Lourdes:

http://www.misjonarska.pl/gazetki/Nowy%20numer%20056.pdf

Za koncert swojego życia uważał występ z 1997 r. dla Jana Pawła II na prywatnej audiencji w Watykanie. Wówczas wraz z chórem i orkiestrą dętą z Nowej Huty zaprezentowano „Sonet słowiański” krakowskiego kompozytora Juliusza Łuciuka, napisany do słów jednego z 17 sonetów Karola Wojtyły.

Zespół występował podczas wszystkich liturgii pielgrzymkowych Ojca Świętego Jana Pawła II do Polski, Pan Jan częstokroć dyrygował połączonymi chórami krakowskimi.

Z kolei 28 maja 2006 r. byli współwykonawcami śpiewów liturgicznych podczas Mszy św. na Krakowskich Błoniach sprawowanej przez papieża Benedykta XVI.

6 sierpnia 2015 roku Chór Mariański pod dyrekcją Jana Rybarskiego śpiewał w Bazylice Archikatedralnej p.w. Męczeństwa św. Jana Chrzciciela w Warszawie podczas Mszy św. inaugurującej prezydenturę Andrzeja Dudy – byłego ministranta w rodzinnej parafii NMP z Lourdes w Krakowie, gdzie przyjął także I Komunię św.

W tym samym roku, 8 listopada, w Filharmonii Krakowskiej odbył się Koncert Jubileuszowy 65-lecia Chóru Mariańskiego „W drodze ku niepodległości” pod honorowym patronatem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudy:

http://docplayer.pl/25095665-Modlitwa-najcichsza-pismo-parafii-pw-nmp-z-lourdes-w-krakowie-nr-5-169-maj-2016-r.html

Szymon Maź, jedenastoletni wnuk Jana Rybarskiego, wykonał wówczas utwór „Dziś idę walczyć, mamo”- kompozycję Małgorzaty Godlewskiej do słów młodego poety Józefa Szczepańskiego „Ziutka”, poległego w powstaniu warszawskim.

https://krakow.gosc.pl/doc/2808584.Spiewali-z-Pilsudskim

Działalność artystyczna chóru zapisała się złotymi zgłoskami (nutkami?) w historię polskiej chóralistyki.

To prawdziwy fenomen, iż chór działający przy parafii stał się chórem o światowej klasie.

Dyrygenci orkiestr, soliści, instrumentaliści i aktorzy z prawdziwą przyjemnością współdziałają z członkami chóru np. w koncertach organizowanych w Bazylice Świętego Krzyża w Warszawie; w ramach cyklu „Musica Sacra” w Krakowie; koncertach „Życie zawsze zwycięża”, występach kolędowych czy niepodległościowych w Filharmonii Krakowskiej.

Miłość do Ojczyzny śp. Jan promował m.in. poprzez organizację cyklicznego koncertu patriotycznego, który inaugurował w Krakowie obchody Święta Niepodległości. Osobiście roznosił zaproszenia. Z wielkim zapałem przygotowywał również koncert z okazji 100-lecia Odzyskania Niepodległości przez Polskę. Choroba nie pozwoliła mu na wzięcie w nim udziału…

Zmarł 21 listopada 2018 r., 29 listopada został pochowany na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie.

Rzesze osobistości, śpiewaków, chórzystów, wielbicieli i znajomych uczestniczyło w ceremonii pogrzebowej:

https://www.youtube.com/watch?v=INArp5hlbaQ

Ostatnie pożegnanie Pana Dyrygenta (bo takim tytułem honorowali go członkowie chóru) rozpoczęło się Mszą św. w kościele NMP z Lourdes, której przewodniczył kard. Stanisław Dziwisz.

Podczas uroczystości pogrzebowych śp. Jan Rybarski został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski przyznanym przez Prezydenta RP Andrzeja Dudę za wybitne zasługi w pracy artystycznej i twórczej. Odznaczenie żonie Lucynie wręczył Doradca Prezydenta RP Andrzej Waśko.

Kazanie wygłosił ks. Paweł Holc CM, proboszcz parafii. Wyliczając liczne zasługi śp. Jana, podkreślił m.in., że zmarły należał do grona osób, których nie da się zastąpić oraz fakt, iż do kościoła przy ul. Misjonarskiej na Pasterkę przyjeżdżali ludzie z całego Krakowa, bo w żadnym innym miejscu śpiew kolęd i akompaniament nie brzmiały tak pięknie.

W jednej z mów pożegnalnych, wygłoszonej przez proboszcza ks. Jacka Kuziela CM wypowiedziane zostały następujące słowa:

[…]Nie ma ludzi niezastąpionych. Czyżby to była prawda?[…]Niestety i ze smutkiem muszę przyznać, że są takie osoby, których nie da się zastąpić.

Pan Jan wypracował w sobie z Bożą pomocą wiele specjalności i umiejętności jako organista, chórmistrz, dyrygent, kompozytor, profesor i wychowawca.

Kiedyś tak sobie pomyślałem, że w historii tej parafii największy ślad swojej obecności odcisnęły dwie osoby: to śp. biskup Albin [Małysiak – przyp. autora] i Maestro Jan. Nasza parafia nie będzie już taka sama. Skończyła się pewna epoka. Trzeba nam teraz podjąć Wasz trud, Księże Biskupie Albinie i Szanowny Janie, ażeby nie zmarnować młodego pokolenia i rozwijać w nim miłość do Boga, Kościoła i Ojczyzny.

W przeddzień śmierci, odwiedzając mocno schorowanego i cierpiącego Pana Jana, mogliśmy usłyszeć po ruchu warg słowo „Dziękuję”.

Panie Janie, to my z całego serca dziękujemy, bardzo dziękujemy jako Rodzina Parafialna za modlitwę muzyką podczas mszy świętych i nabożeństw, podczas uroczystych celebracji, ale też i w dzień powszedni.

Dziękujemy jako misjonarze, bo byłeś jak jeden z nas – mocno zaangażowany w sprawy Kościoła i religii; jako krakowianin, bo byłeś wizytówką naszego miasta; jako Polacy, bo uczyłeś nas tego, czym jest dzisiaj patriotyzm.

Dziękujemy Ci, że byłeś z naszą parafią od 60 lat – od samego początku swojej artystycznej działalności. Dziękujemy Ci za 50 lat prowadzenia parafialnego Chóru Mariańskiego, z którym doszedłeś do takiego profesjonalizmu, że trudno będzie Ci dorównać.

Zostawiasz nam piękny i bogaty dorobek działalności Chóru Mariańskiego.

Obiecujemy Ci, że nie zmarnujemy tego wielkiego dzieła.[…]

Pragnę nadmienić, iż dokumentację fotograficzną koncertów pieśni patriotycznych „Narodowi i Ojczyźnie” w Centrum Kongresowym ICE Kraków z roku 2017 i 2018 można obejrzeć w galerii strony internetowej naszej parafii. Uczestniczyli w niej mieszkańcy Czernichowa i Tresnej oraz rodzina śp. Jana Rybarskiego z Czernichowa.

Bibliografia:

1. Barwy Chóru Mariańskiego, Wydawnictwo Jubileuszowe z okazji 50-lecia chóru, Instytut Teologiczny Księży Misjonarzy, Kraków 2000 r.

2. Życiorysy na Żywiecczyźnie pisane, praca zbiorowa pod red. A. Urbańca i H. Woźniaka, tom I, Żywiecka Agencja Wydawnicza, Żywiec 2004 r.

3. wspomnienia rodzinne

                                                                                Renata Trzopek
wnuczka Władysława Pszczółki – ojca chrzestnego Jana i jego rodzeństwa

Leave a Comment